Dziś mam od rana urwanie głowy. Jako koordynator projektu zostałem wyznaczony do prowadzenia spotkania prezentujacego możliwości i funkcjonalności nowego systemu zgłoszeń w przedsiębiorstwie, w którym mam praktyki.

Wg. prawa Murffiego – jeśli coś ma pójść nie tak to i tak nie pójdzie – kłody pod nogami lądowały mi od samego rana. Najpierw okazało się, ze sala, która teoretycznie powinna byc zarezerwowana na czas naszego spotania została “skradziona” przez kogoś innego i trzeba było na gwałt szukać nowej sali. Jak już sala została znaleziona zaczęła się gonitwa w informowaniu ludzi o zmianie i przygotowywaniu mojego stanowiska do prezentacji.

W czasie prezentacji też lekko nie było… Znalazło się na nim całe kierownictwo zakładu, z szefem zakładu na czele. Wszystko by było cacy gdyby nie kierownik działu produkcji, ktory swoją postawą rozwalał wszystko o czym mówiłem i do wszystkiego potrafił się przyczepić.

Na szczęście miałem wsparcie w postaci pozostałych “ziomów” i jakoś udało nam sie gościa spacyfikować :) Na razie jest fajnie, szczególnie dlatego, że za to co robie dostaje kasę :P A płatne praktyki w takim zakładzie w dzisiejszych czasach to żadkość, hehe :D

O 14:45 mam kolejne szkolenie – oby mi już nic nie utrudniało roboty :) do zobaczenia w następnym wpisie :)